wiecie co? miałam taką koleżankę w podstawówce.. niezbyt ładna, przygruba, dosyć niska. bardzo ją lubiłam. jak to mówią przeciwieństwa się przyciągają -ona ponura i wstydliwa ja niegdys- śmiała i wesoła. Zawsze była zazdrosna o to jak potrafię rozmawiać no i o to że jestem trochę od niej chudsza. Wszystkie moje powiedzonka i niektóre wypowiedzi wykorzystywała potem w swoich rozmowach i robiła na ludziach niezłe wrażanie. dlaczego to ja nie mogłam zabłysnąć? mianowicie tylko przy niej byłam sobą i mówiłam właściwie nie myśląc. chodzi mi o to że przy innych najpierw kilka razy musiałam przemyśleć co powiem bo bałam się wyjść na glupka. I przez to właściwie mówiłam mało i jak sie potem okazało nie tak dowcipnie itp. kiedy mówiłam to co myślę. nie uważam że mówiłam jakos extra super i że byłam jakos niewiadomo jak inteligentna. poprostu jejj sie podobalo. Strasznie mnie to wkurzało. Ona dalej była zazdrosna .. o wygląd. Rozpuściła paskudne plotki.. eh, wolicie nie wiedziec jakie. i znielubili mnie w klasie. wpadłam w deprehe i ona była lepsza ode mnie. a tak ją kiedys lubiłam... teraz udostępniła na fb zdjęcia w takiej samej fryzurze jaką ja mniałam ,robiąc taką samą minę jaką ja robiłam na zdjąciach. nie, nie wpadłam w paranoję. a jak zobaczyłam te zdjącia... wpadłam w furię! :0
wm ze nikt pewnie tego nie przeczyta ale na wszelki wypadek napiszę: proszę o radę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz