Niebo zasnówają ciemne chmóry, wszystkie kolory przygasły. Dopiero zaczęła się jesień a ja już tęsknię do lata. Zniecierpliwiona wypatruję słońca, bym mogła położyć się na kocu, zatopić się w jego złotych promieniach i naładować baterię. Co prawda będę leżała w domu... bo jesienią jest za zimno na leżakowanie na powietrzu. Nawet w słoneczne dni. Ale -zawsze coś. Dom -siedzę i odrabiam lekcje... nudy. Przerwa ,szkolny korytarz -krzyczę ,próbuję zagadać do kogoś, nikt nie słyszy. Lekcja -zbieram same pały. Smutne życie ale obiecałam sobie że przeżyję zimę... tak, przeżyję i może nawet nie wpadnę w deprehę. Przecież podobno cuda się zdarzają.
'dlaczego taboret ma depresję? bo nie ma oparcia' -przy tym dowcipie potrafię już tylko płakać.
Tak jak obiecałam... jestem. Bardzo ciekawi piszesz i pisz więcej ! Czekam na kolejne posty!
OdpowiedzUsuńdzięki :)
Usuń